Na początku stycznia Tomek w pracy powiedział: "Chyba zrobię sobie dietę kopenhaską. Trochę hardkorowo, ale przydałoby mi się". Lubię Tomka, a że przeszłam kiedyś tę dietę, pomyślałam, że przyda mu się towarzyszka w cierpieniu. Poza tym było po tych całych obżartych świętach i czułam się spuchnięta i brzydka. Wspominałam o zdobytych dodatkowych kilogramach, które jakoś nie chciały same sobie pójść?
Od tamtego czasu osiągnęłam prawie 7 kilo mniej i totalnie nie mam się w co ubrać. Zeszłam z 77,9 kg do 71,2 kg. Większość spodni, nawet tych, które nosiłam "po ciąży", wisi na mnie jak na żałosnym wieszaku. Żakietami mogę się owijać. Spódnice, dawniej seksownie obcisłe i opięte na krągłych biodrach, teraz smętnie mi się majtają na wysokości kolan. Zostały mi obcisłe, seksowne sukienki, ale litości! na co dzień? do pracy? wszyscy mnie pytają z dziwnymi uśmieszkami: "kiedy mąż przyjeżdża?". A ja się nie stroję! Ja nie mam nic innego do założenia!
W ubiegłą sobotę byłam u Agi i Marcina na domowej imprezce. Aga - schudła jakieś 7 kg. Marcin - 12 kg (chyba). Był też Daniel, który schudł 19 kg od listopada. Byli też Paweł z Izą, którzy dopiero zaczynają się odchudzać, ale już są efekty. Był Adaś z Anią, którzy planują zacząć odchudzanie niebawem.
Muszę powiedzieć, że przedziwna była to impreza. Stół uginał się od jedzenia - zgodnego z dietą Dukana. Wszyscy przy stole wymieniali się doświadczeniami, przepisami, wynikami, a przodowali w tym... panowie! Nigdy jeszcze nie rozmawiałam z tyloma facetami o dietach i chudnięciu. Większość Panów w naszym towarzystwie dorobiła się sporego brzuszka, niektórzy wyglądali już jak w 23-im miesiącu ciąży. Bardzo miło jest zobaczyć, że zależy im na zdrowiu, i trochę też na wyglądzie. Ci, którzy już sporo zrzucili, chwalili się re-we-la-cyj-ny-mi wynikami badań. A byli już na etapie codziennego łykania tabletek na serce, nadciśnienie, czy inne bóle, charakterystyczne dla sześćdziesięciolatków.
Pomimo sporej wyżerki na drugi dzień stanęłam na wadze i... kilo mniej :) Mam tylko nadzieję, że wszyscy wytrwamy w tym odchudzaniu i na następnej domowej imprezie "wszyscy zmieścimy się na jednej kanapie".