środa, 3 listopada 2010

Wieczory samotnej żony.

Mąż o mnie zadbał i mam dużo filmów do oglądania w długie, jesienne wieczory. Obejrzałam już "Rebound", czyli "Lepszy model", z Kaśką Zeta-Jones i "Wpadkę". Oba takie se, lekkie, słabo zapadające w pamięć. Akurat do obejrzenia bez męża, no bo wiadomo - o miłości. Czytam też książkę autorstwa Hugh Laurie, czyli Dr House'a, pt. "Sprzedawca broni". To kryminał, napisany lekkim, Housowo-ironiczno-sarkastycznym językiem. Dopiero zaczęłam ale już się sporo pośmiałam. W niedzielę skończyłam ostatniego Pratchetta, czyli Niewidocznych Akademików. Sporo śmiechu o piłce nożnej.
I tak sobie mija dzień za dniem, wieczór za wieczorem. Nadkwaśność i zgaga, ogólnie mówiąc.
W poniedziałek przyjeżdżają VIPy firmowe, czterech Panów z Włoch, i tym żyję. Mam nadzieję, że hotel będzie wygodny, kolacja smaczna i podróż udana. Mam jeszcze na tapecie 4 podróże służbowe szefa: do Londynu, do Szwecji, do Finlandii i do Rosji, więc sporo hoteli, lotów i wynajmowania samochodów mnie czeka. Ale to jest to, co tygryski lubią najbardziej, co nie?

W piątek czeka mnie ważne wydarzenie przedszkolne: pasowanie Tomka na przedszkolaka. Oczywiście przez to będę w pracy o 13:00 zamiast o 8:00, ale w końcu czego się nie robi dla jedynego i pierworodnego syna. Długo się gryzłam z tym tematem, bo muszę być w pracy z powodu wizyty Włochów, a niby to "tylko" pasowanie na przedszkolaka. Ale Tomek bardzo przeżywa, mówi że będzie występ dla rodziców, no to niech chociaż jeden rodzic tam będzie. I tak już jestem prawie najwyrodniejszą matką w przedszkolu, bo wcześnie Tomka zaprowadzam i nigdy nie zdążam go odebrać, zawsze kto inny odbiera mi dziecko. Jak ja mogę w tej sytuacji nie pójść na jego występ? Pierwszy w życiu? No jak? To idę. Mam wyrzuty sumienia co do pracy, no ale nie da się inaczej. Co nie?

1 komentarz:

  1. Nie miej wyrzutów! Praca ważna, a rodzina najważniejsza. Weź koniecznie kamere/aparat i paczkę chusteczek - do łez wzruszenia, bądź śmiechu ;)

    OdpowiedzUsuń