wtorek, 21 grudnia 2010

Zdradzać?

Motto: Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie: wpierw grały zmysły, potem sumienie.
— Jan Izydor Sztaudynger

Ostatnio w gronie znajomych często pojawia się temat zdrady. A to jeden się rozwiódł, bo go żona zdradzała, a to wróżka wywróżyła niebezpieczną blondynę zasadzającą się na męża, a to "nie ma takiej możliwości, nie wyobrażam sobie".
No to jak to jest? Czy zdrada jest łatwa do popełnienia? Czy jak się już ją popełni, to życie jest gorsze czy lepsze? ciekawsze czy straszniejsze? Czy popełnia się ją z nudów, zemsty, pragnienia zmiany, udowodnienia sobie czegoś?
Na portalu nauka.wp.pl znalazłam ciekawy artykuł, pozwolę sobie go trochę zacytować:
"Psycholodzy ewolucyjni twierdzą, że mężczyźni i kobiety w zupełnie inny sposób pojmują zdradę. Mężczyźni odczuwają wyrzuty sumienia, gdy są niewierni seksualnie, natomiast kobiety wtedy, gdy dokonują zdrady emocjonalnie. Takie wnioski płyną z badań przeprowadzonych w Toronto (...) Z odpowiedzi zbadanych osób jednoznacznie wyłoniła się znacząca różnica między płciami. Mężczyźni w znacznie większym stopniu niż kobiety deklarowali odczuwanie wyrzutów sumienia po zdradzie fizycznej. Seks pozbawiony uczuć w ich oczach był najgorszym rodzajem zdrady.

Kobiety natomiast uważały, że odczuwałyby gorsze samopoczucie po emocjonalnej zdradzie partnera. Zakochanie się w innej osobie byłoby dla nich źródłem największych wyrzutów sumienia, znacznie większych, niż sam seks z kimś innym, niż ich partner".
Czyli są dwa rodzaje zdrady: emocjonalna i seksualna. W kategorii seksualnej mieści się "to był tylko seks, kochanie, to nic nie znaczyło". Sam akt seksualny jako czynność fizjologiczna. Hedonizm. Coś jak podrapanie się w nieznośnie swędzące miejsce. Albo kupienie sobie idiotycznie drogich butów czy torebki. Głupie, impulsywne, nieprzemyślane działanie, które zaspokaja na chwilę.
Obok niej funkcjonuje zdrada emocjonalna. Zaspokojenie głodu uczuciowego, jeśli na co dzień tych uczuć nie dostajemy wystarczająco dużo. Kiedy w związku jest chłód, brak więzi, nic tylko kierat i rutyna. Wtedy szukamy tych brakujących emocji, podłączamy je do siebie jak kroplówkę, i życie staje się lepsze.
Czy któraś z nich jest łatwiejsza do popełnienia? A do wybaczenia? Czy widzisz siebie w którejś z tych sytuacji?
Statystycznie mój mąż nie wybaczyłby mi tej seksualnej, ale łatwiej byłoby z emocjonalną. Dlatego, że akt prokreacji uznaje za zagrożenie dla przedłużenia jego rodu. Pal diabli emocje, faceci się na nich nie znają, statystycznie. Tymczasem statystyczna ja wybaczam mężowi "tylko seks", ale zakochanie? o nie!

Nie wiem, jak Misiek, ale ja się zasadniczo z tym zgodzę. Jestem w stanie zrozumieć popęd, czysty seks, chwilową słabość. A gdyby się zakochał? Nie zawrócisz kijem Wisły, nie? Ale nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
To tak fajnie brzmi w teorii, ale każda zdrada to ogrom emocji, po obu stronach. Kłamstwa, tajemnice, utrata zaufania. Ból związany z poczuciem odrzucenia. Walizki za drzwiami. Ostracyzm wśród znajomych. Są też bardziej przyziemne zagrożenia: choroby, ciąże. Wszyscy wiemy, że nie ma 100% skutecznej metody antykoncepcyjnej, prawda? A gdyby ciąża była wynikiem tej właśnie chwili słabości? Jednorazowej przygody, może nawet przypadkowej i anonimowej? W takiej sytuacji nie umiem się postawić, i wcale nie chcę.
Podsumowując: pośród mojej rodziny, przyjaciół, znajomych nie znam nikogo, kto dopuściłby się zdrady. Czy to znaczy że nikt jej rzeczywiście nie popełnił czy po prostu o tym nie mówi, trzyma w tajemnicy?

Dużo pytań dziś postawiłam i zachęcam każdego, żeby sam sobie na nie odpowiedział.
A tu cytowany artykuł http://nauka.wp.pl/title,Wszystko-co-naukowcy-wiedza-o-zdradzie,wid,11906643,wiadomosc.html

3 komentarze:

  1. Raczej nikt się nie chwali zdradą, bo za bardzo nie ma czym. Ciekawy temat "zdrady" jak Misiek jest na obczyźnie :D Co do mnie - myślę, że zdradę seksualną bym wybaczyła, ale jak by było gdybym znalazła się w takiej sytuacji to nie wiem. Lepiej by życie nie zrobiło mi takiej niespodzianki.

    OdpowiedzUsuń
  2. hmmm, zdrada jak zdrada, fajna i trudna :P
    najpierw jest pięknie a potem kac - aż.......minie zauroczenie, i wracamy grzecznie do szarej codzienności :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy po latach małżeństwa nie tęskni się za zauroczeniem? Za pierwszymi pocałunkami, dotykami. Przecież jak się ma męża tak długo, to już jak kazirodztwo.
    (Kij w mrowisko, jakby ktoś nie poznał)

    OdpowiedzUsuń