niedziela, 17 października 2010

Jeszcze o wyglądzie.

Kontynuując jeszcze temat wyglądu: dużo dobrego wyniosłam z programów typu "jak dobrze wyglądać nago". Jak człowiek tak posłucha i popatrzy, to potem gdy stanie przed lustrem, to się okazuje, że nie jest wcale tak tragicznie. Fałdki? A co ja, modelka jestem? Normalna kobieta, co lubi zjeść, a słodyczy sobie nie odmówię i już. I ten niesławny wystający brzuszek? 98% kobiet taki ma. Ma i nie ukrywa. Rozstępy? Która rodziła i nie ma? Poza Madonną i innymi gwiazdami, które się faszerują kosmetologią wszelaką? A przecież, za przeproszeniem, każdemu na ulicy ich nie pokazuję, a mężowi nie przeszkadzają. Z cellulitem - tak samo. Nawet moje dziecko ma. Co ja będę walczyć z wiatrakami, wydawać kasę na kremy, sremy i zabiegi, a nie daj Boże jeszcze co, mam się odchudzać?! W d.!
Reszta - do podrasowania standardową kosmetyką. Nie kupować za ciasnych ubrań. Nie udawać, że się ma 18 lat. Nie porównywać się z modelkami i aktorkami, ani koleżankami, które są chude i już.
W dzisiaj obejrzanym "Jedz, módl się, kochaj" pada wspaniały tekst, pod którym podpisuję się wszystkimi kończynami i organami. Że jeśli ktoś lubi jeść, to powinien jeść to co lubi, a jak się pojawi dodatkowe parę kilo więcej - kupić większe dżinsy. Tak w skrócie mówiąc. A facetowi, każdemu, Twoje fałdki nie przeszkadzają, bo jak przyjdzie co do czego, to i tak się cieszy, że ma gołą dziewczynę dla siebie.
:)) Serio. I szczerze mówiąc, im szybciej babeczka przyswoi sobie tę wiedzę, tym szczęśliwsza będzie.
A, nie chodzić do sklepów, w których i tak nie ma Twoich rozmiarów. To są sklepy dla tzw. patyczaków, i nie jestem tam targetem. Mam kilka, w których zawsze coś znajdę, i nie stresuję się jakimiś duperelami.
Marylin Monroe też miała ten rozmiar, co ja. Tylko ja tak ust nie umiem wydąć :)

2 komentarze:

  1. Faktycznie film jeden z lepszych jakie widziałam. Koniecznie powinny go zobaczyć (albo przeczytać książkę) dziewczyny, które szukają siebie. Może niekoniecznie spotaknie z rzeczywistością autorki książki spowoduje że zaczniemy jeździć po świecie ale na pewno spowoduje że każda z nas zaśpiewa sobie "Bo we mnie jest sex...". 30+ to dobry czas żeby wiedzieć, że przede wszystkim w sobie powinnyśmy szukać szczęścia. Iwonka, dzięki za energetyczne południe (i po...) :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. oo nie wiedziałam, że jest taka książka:) muszę się z nią zapoznać. Kaloriami to ja się nie przejmuję i chociaż na razie jeszcze tego nie widać, ale sadełko mi powoli rośnie. Całkowity brak gimnastyki nie poprawia sytuacji:P Ale olewam to i kupuję kolejne ciacho :)
    sussana

    OdpowiedzUsuń