wtorek, 21 września 2010

Ale fajną mam pracę...

Serio. Podoba mi się. Zespół - super. Szef - zalatany, jak to szef. Roboty dużo, nie ma czasu zjeść porządnie a co dopiero się nudzić. Widzę, że po Monachium szef mi trochę jakby bardziej ufa i zaczyna powierzać zadania cięższego kalibru niż dotychczas. Super :)
Dzisiaj naskładało mi się tyle papierów, że miałam problem z domknięciem szafki. Do końca tygodnia będę z tego wychodzić.
Super!
A w domu sobie pośpiewaliśmy... o ho ho, tak sobie pośpiewaliśmy.
I już kaloryferki grzeją :)

1 komentarz:

  1. U mnie grzali, ale przestali. I nie wiadomo czy się popsuło czy po prostu wyłączyli.

    OdpowiedzUsuń